Banalna historia – Agnieszka

Banalna-historia

 

„Banalna historia”
Moja historia jest tak banalna, że mogłoby się pod nią podpisać na pewno kilkaset kobiet a może i mężczyzn też by się paru znalazło.
Za mąż wyszłam wcześnie, tzn nie wcześnie z racji wieku bo mając 22 lata ale po bardzo krótkiej znajomości, zaledwie półrocznej. Wtedy byłam pewna, że wychodzę za mąż z miłości, że zakładam rodzinę z mężczyzną z którym chcę się zestarzeć. Miałam poukładany w głowie obraz idealnego domu, rodziny, której tak naprawdę nigdy nie miałam.
Nie, nie wychowałam się w domu dziecka ale mimo, że byłam jedynaczką to nie miałam wcale tak bajkowo. Awantury, kłótnie, śmierć ojca, tyrania matki sprawiły, że jak tylko pojawił się książę na białym koniu „pogalopowałam” razem z nim.
Mąż mówił,że mnie kocha a ja odpowiadałam tym samym i to mi wystarczyło. Mnie poczucia miłości i bezpieczeństwa do życia trzeba było jak powietrza no i w końcu czułam, że jestem dla kogoś ważna. Kopciuszek został królewną… ale pewnego dnia czar prysł.
Byliśmy zupełnie różni, inne poglądy, inne zainteresowania, inne wyobrażenie o wspólnym życiu. Czułam się jak w klatce, matni, potrzasku, brakowało mi powietrza, brakowało mi miłości. Uciekłam, zostawiłam list, że przepraszam, że nie mogę, że nie wrócę.
Odeszłam z trzyletnim synem najpierw do matki ale ta nie chciała córki-rozwódki pod swoim dachem no bo co ludzie powiedzą. Nie miałam dokąd iść, nie miałam środków do życia ale wiedziałam, że jeśli wrócę do męża  to mój syn będzie miał mi kiedyś za złe, że się nie rozwiedliśmy tak jak ja miałam pretensje o to do swoich rodziców. Nie zostałam jednak sama, pomogli znajomi, wśród nich był obecny mój mąż.
Od tamtego czasu minęło 12 lat.

Oboje z byłym mężem jesteśmy szczęśliwi w nowych związkach i choć nie jesteśmy razem to wspólnie wychowujemy naszego syna. Ja już nie jestem szarą myszką. Bardzo dużo się nauczyłam, przede wszystkim o sobie, dojrzałam i już nie uciekam. To dzięki tamtej decyzji dziś jestem tym, kim jestem i wiem, że  przede wszystkim należy walczyć o siebie.

Znam swoją wartość i z tej wiedzy czerpię siłę by iść dalej. Już nie jestem ta gorsza. Mam wspaniałą rodzinę, wspaniałego syna, który często mówi o mnie „najlepsza mama na świecie”, męża, który z każdym dniem jest coraz bardziej we mnie zakochany, oczywiście z wzajemnością. Mam też teściów, którzy są najlepszymi rodzicami na świecie, przyjaciół, na których zawsze można liczyć.
Mam idealny, wymarzony dom, który idealny jest tylko dlatego ,że po prostu jest.