Biżuteria – Klaudia

3

 

Jak co roku w wakacje wyjechałam do swojej ulubionej miejscowości Tokaj na Węgrzech. Cała historia będzie dotyczyć najlepszego przyjaciela człowieka- psa który odmienił moje życie. Od dziecka nie mogłam mieć własnego zwierzęcia gdyż mam bardzo silną alergię na sierść. Chwila nieuwagi i wizyta w szpitalu gwarantowana. Wróćmy do wakacji.
Wjeżdżając na podwórko przy domku w którym miałam mieszkać zauważyłam wolno chodzącego kundelka bawiącego się z kotami. Od razu
upewniłam się czy wzięłam lekarstwa.
Od właściciela dowiedziałam się że psina w tłumaczeniu na język polski ma na imię Biżuteria. Pies miał zawsze bardzo smutny wzrok. Błagał o poświęcenie mu uwagi. W jego zachowaniu było widać desperacje.
Któregoś dnia podeszła i położyła mi się na kolanach. Nie miałam serca jej zgonić i delikatnie głaskałam ją po łapce. Jednak podczas każdego mojego dotyku pies piszczał jakby z bólu. Myśląc co mogłoby to spowodować zapomniałam się i siedziałam z tym psem kilka godzin. O dziwo nic mi się nie działo. Postanowiłam zapytać o zdrowie psiny właścicieli. Graniczyło to z cudem gdyż język węgierski nie należy do najłatwiejszych.

Okazało się że pies ma raka. I bez lekarstw strasznie cierpi. Do końca mojego pobytu każdą wolną chwilę spędzałam z Biżuterią. Alergia nie dawała o sobie znaku. Miesiąc po moim powrocie do domu. Dowiedziałam się że psina odeszła z tego świata. Po moim powrocie udałam się do lekarza. Cudem okazało się, że alergii nie mam.

Kontakt z tym psem, cierpiącym ale wspaniałym, odmienił moje życie. Mogę mieć teraz własne zwierzęta i udzielać się w schronisku. Gdyby nie Biżuteria nadal bałabym się kontaktu ze zwierzętami i teraz część z nich nie mogłaby liczyć na moją pomoc. A niech państwo uwierzą. Szczęśliwy wzrok, szczek i merdanie ogonkiem psa, któremu poświęcono chwilę uwagi jest bezcennym doświadczeniem i największą nagrodą jaką człowiek może otrzymać od czworonożnego przyjaciela