Dziecięca zachcianka – Radomił

IMG_1215

Moja historia zaczęła się od drobnej dziecięcej zachcianki która okazała się czymś co zmieniło moje życie, nadało mu sens, kolor i stało się największym wyzwaniem życia. Mowa o małym kawałku drewna potocznie nazywanym deskorolką. Gdy udało mi się ubłaga rodziców i kupili mi wymarzoną „zabawkę” nie sądziłem że to pochłonie całe moje życie oraz stanie się czym więcej niż sportem. Wyzwanie nie będą tylko lata treningów, upadków, zawodów…

Pierwszym wyzwaniem była nauka podstawowych prostych ewolucji. Szło mi bardzo opornie lecz nie poddawałem się. Całe dnie spędzałem pod domem katując w kółko to samo aż coś się uda. Po kilku lata już każdą wolną sekundę spędzałem na desce. Wkrótce przyszła pora na pierwsze zawody. Przy ogromnym stresie i zmęczeniu wywalczyłem w swojej kategorii wiekowej 4 miejsc. Wtedy dopiero coś mnie olśniło oraz zmotywowało do jeszcze mocniejszego działania.

Potem mijały kolejne lata ciężkiej pracy gdzie już deskorolka była numerem jeden w życiu co było mocno negowane przez rodziców. Nie miałem pieniędzy na sprzęt co utrudniało mocno sytuacje lecz nie podałem się i w 2007r doczekałem się swojego pierwszego przejazdu w filmie deskorolkowym który miał swoje premiery w kinach. Dwa lata później mój świat się zawalił z powodu śmierci mojej mamy. Wtedy deskorolka stanowiła dla mnie formę odskoczni, gdy odpychałem się zapominałem o całym świecie, byłem w swoim żywiole. W tym samym roku zacząłem odnosić sukcesy na zawodach, dostałem pierwszego sponsora oraz powróciłem do dawnej pasji czyli rysowania. Tworzyłem tylko proste formy grafik w stylu deskorolkowym które nawet można zobaczyć w starym wydaniu gazety deskorolkowej Dizaster Mag. Zmagając się z licznymi problemami powitałem kolejny sezon 2010 w którym było bardzo ciężko lecz udało się mimo wszystko zdobywać dobre pozycje na zawodach, na które wydawałem wszystkie oszczędności. Podjąłem wtedy także pracę w skate shopie dzięki której pierwszy raz pomyślałem że może deskorolka to jednak coś więcej niż sport. Rok 2011 był jeszcze cięższy bowiem zmagałem się z licznymi kontuzjami. Czas w którym nie mogłem jeździć spędzałem na rysowaniu „deskorolek”.

W następnym roku zacząłem się równo z deskorolką mocno szkolić w stronę rysunku co już mi pokazało ze da się robić trzy rzeczy spójne w jednym klimacie. Pod koniec tego roku miałem swoje debiutanckie zlecenie graficzne co bardzo mnie zmotywowało. A w roku 2013 dopiero zmieniłem całkowicie calem podejście do sprawy, podjąłem wyzwanie życia by pokazać ludziom ze da się żyć pasją na którą łączą się: sport, grafika, praca w skate shopie, fotografia tradycyjna i walka o miejsca do jazdy na desce i organizowanie imprez w tym stylu. Na efekty długo nie nie trzeba było czekać. W tym roku zdjęcia ze mną ukazały się w kilku gazetach deskorolkowych w tym jednej między narodowej a w polskim Lost Zine można przeczytać ze mną wywiad, zobaczy także moje grafiki i zdjęcia mojego autorstwa. Również w tym roku moje wyczyny ukażą się w dość dużym polskim filmie deskorolkowy. Do tego spełniło się moje marzenie i stworzyłem nadruki na deski dla firmy Nervous. Organizacyjnie spełniłem się przy współorganizacji festiwalu sportów ekstremalnych w Zawoi oraz przy tworzeniu charytatywnej imprezy dla chorego przyjaciela. Ukoronowanie wszystkiego jest wygrana tworzonego przeze mnie projektu w budżecie obywatelski dzięki któremu powstanie nowy skatepark w Zakopanem. Nie spoczywam na laurach bo jeszcze jest wiele do zrobienie a to wyzwanie nigdy się nie kończy. Mimo ze ledwie łączę koniec z końcem jestem szczęśliwy bo pokazuje innym że bez pieniędzy można z uśmiechem iść przez życie zajmując się tym co się kocha. A pomoc ludziom daje dodatkową energie do działania. W moim przypadku całe życie jest wyzwaniem dzięki czemu mimo ciężkiej sytuacji jestem szczęśliwy.