Górskie szlaki – Piotr

Gdzieś-na-szlaku-z-Miśkiem

Na plecach 16kg planowego ekwipunku oraz kilka litrów nieplanowanej wody i błota, którymi jest przesiąknięty. Na stopach wygodne buty i minimalizujące tę wygodę pęcherze. W nogach 420 km, a w planach ostatnie 76. Łącznie pełne, „ustawowe”  496000 + sporo zbłądzonych metrów przez góry w kilkadziesiąt dni ostatnich w życiu szkolnych wakacji, ciurkiem. Główny Szlak Beskidzki, Żywiec-Ustrzyki Górne. Największa dotąd przygoda mojego życia.

Samotność nauczyła mnie odwagi i zaufania do siebie, wspinaczka po ścieżkach mogących służyć nieraz za tory kajakowe lub salony błotnego masażu – wytrwałości i nieustępliwości, opieka nad moim czworołapym grotołazem tego, że świadomość celu do którego się podąża znacznie ułatwia drogę. Postawiłem przed sobą  wyzwanie o stopniu trudności limitowanym tylko studenckim portfelem i zdrowym rozsądkiem i dałem radę. Misiek też dał. Nie wiem co myśli kudłaty łeb, ale ja czuję,  że było mega warto. I że to na pewno nie były moje ostatnie pęcherze! :)