Fiodor – Joanna

fiodor-3
Jechaliśmy na wakacje. Zobaczyliśmy go przy drodze. Był zadbany. W jego pięknych oczach kryło się ogromne przerażenie. Mimo alergii wzięliśmy go. Kichaliśmy, płakaliśmy i kaszleliśmy w aucie przez kilka dobrych godzin. Zanim wróciliśmy do domu. Na wakacje pojedziemy przecież innym razem.

Jednak pierwsze co zrobiliśmy, to zawieźliśmy go do weterynarza On był ważniejszy. W tym momencie zrozumiałam, że pomimo puchnącego gardła, on potrzebuje mnie bardziej. Po powrocie do domu, nie mogliśmy zostawić go samego. Mój chłopak kazał mi jechać na pogotowie, sam został z Nim. Na pogotowiu podano mi środki odczulające, udało mi się wybłagać pielęgniarkę o dodatkowe dla mojego chłopaka. Wracając, zastałam Teofila leżącego na moim chłopaku, zalewającym się łzami, na jego klatce piersiowej

- Co ty robisz? – zapytałam
– Potrzebował bliskości – odpowiedział. – nie mogłem go przecież tak zostawić.
Po tym zdaniu płakałam tak, jak jeszcze nigdy. Podałam mu środki odczulające. Dobrnęliśmy do rana.

Po długiej walce z zastrzykami, hormonami i tabletkami, pokonaliśmy alergię. Zyskaliśmy także piękne stworzenie, pełne oddania, miłości i zrozumienia. Do teraz zdarza się, że łza kręci się nam w oku. Z powodu jego historii – gdybym nie wyglądała przez to jedno, konkretne okno, nie zobaczyłabym go. I gdyby nie medycyna – nigdy nie moglibyśmy go mieć.