Kocham góry – Katarzyna

Kocham-Góry.-K.Nizinkiewcz

 

Kilka lat po studiach porzuciłam rozpoczęty doktorat i żeby utrzymać rodzinę założyłam małą firmę. Tak się złożyło, że błyskawicznie urosła. Do tego na przekór przeciwnościom (między innymi granicom) rozrosła się na prawie cały świat.

Kilka lat później ten świat się zawalił. światowa produkcja przeniosła się do Chin, a wielkie marki zarabiające ogromne pieniądze na taniej sile roboczej wygryzły nas z większości sklepów. Padały całe systemy dystrybucji, zanikały małe butiki. Zrezygnowali moi agenci. Po tym okresie  zostały mi tylko międzynarodowe nagrody i całkiem spore kredyty. Byłam załamana. Nie umiałam sobie z tym poradzić.

Moi znajomi pracujący w korporacjach zarabiali o wiele więcej niż ja. Mieli pewne życie, mało kłopotów. Myślałam, że straciłam całą swoja młodość na nic, ale któregoś dnia przypomniały mi się słowa z bajki. Pamiętacie Piotrusia Pana? Do latania potrzebna była jedna szczęśliwa myśl. Moją było „kocham góry”. Założyłam bloga o tej nazwie i chociaż to nie było łatwe napisałam tam dlaczego nie chcę mieć dużej firmy i dlaczego ważne jest utrzymanie małych i bycie sobą- na przekór korporacjom i ich propagandzie sukcesu.

We współczesnej pogoni za zyskiem już dawno przecież zaginął wszelki sens. Nie wiedziałam czy czytelnicy mnie nie wyśmieją (dzisiejszy świat nie jest przecież dla frajerów). Nie wiedziałam nawet czy ktoś to przeczyta. Razem ze współpracowniczką i mężem postanowiliśmy dać ludziom tak dużo, jak potrafimy i potraktować klientów tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani, bez względu na korzyści i zysk.

Mając mnóstwo czasu (bo mało roboty) zaczęłam opisywać moje górskie włóczęgi. Wędrowanie tygodniami z dala od cywilizacji, noclegi na śniegu, zimę. Wszystko to mogłam robić prawie za darmo. Dojeżdżałam tanio, czasami stopem. Sypiałam w namiocie lub bez, jadłam cokolwiek. Wyleczyłam się z potrzeby posiadania pieniędzy czy pozycji. Nauczyłam, że te chwile spędzane w samotności i w niedostatku, ale w górach mogą być najważniejszymi, najbardziej szczęśliwymi w życiu i tym bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że dzielenie się moimi doświadczeniami i wiedzą będzie dla kogoś ważne.

Jestem projektantem ubrań sportowych. Malutkim i niebogatym. Za to wolnym. 2,5 miesiąca w roku spędzam w górach. Mam motywację, robię dla innych coś ważnego. Mam czas. Nauczyłam się tego zdobywając się na opowiedzenie o sobie i publiczne przyznanie do tego kim jestem. Na sprzeciw wobec przymusu bycia bogatym, ustawionym czy zabezpieczonym przed wszystkim. Życie jest ciągłym wystawianiem się na przeciwności i dobrze mi z tym.
Widzicie serduszko na zdjęciu? W rzeczywistości było intensywnie błękitne, ale tego dnia miałam ze sobą tylko czarno białą kliszę. To ta fotografia nasunęła mi kiedyś myśl, że kocham góry. „Gdybym nie miał miłości byłbym niczym”- pisał święty Paweł- „gdybym ją stracił nic bym nie zyskał”. A ja ją zachowałam i mam.