Koprulu kanyon – Marcin

P1070503

Żona postanowiła zrobić mi niespodziankę i wykupiła nam wycieczkę do Turcji.

Nigdy jej niestety nie powiedziałem, że nie lubię ciepłych krajów, miejsc ze spędem nadętych turystów, hałasu, drinków z palemką o potu spływającego po plecach nawet gdy siedzę w basenie.

Cenię sobie spokój, wypad nad jezioro, wygodne miejsce na leżaku i wpatrywanie się w wędkę. Jestem raczej domatorem, spokojnym człowiekiem z pasją wędkowania.

No cóż, nie chcąc robić jej przykrości pojechaliśmy. W połowie pobytu wykupiliśmy wycieczkę jednodniową na zwiedzanie kanionu. Przewodnik zabrał nas nad piękny kanion, gdzie kilkanaście metrów pod nami znajdowało się jezioro. Przyzwyczajony do brudnej, glonowatej wody z jeziora nie potrafiłem oderwać oczu od tego widoku. Niebieska, więc lazurowa woda, skały, piękna zieleń. Stałem jak wryty i nie potrafiłem przestać patrzeć. Co wówczas pomyślałem? Chciałbym tam popływać.

Przewodnik wytłumaczył nam, że jedyna droga tam prowadzi poprzez skok ze skały. Z moim lękiem wysokości oczywiście nie było to możliwe. Strach paraliżował mi każdą część ciała. Żona z uśmiechem na twarzy, kamerowała mnie jak tam stałem i zastanawiałem się nad tym wszystkim z miną niedowierzania. Powiedziała: musisz skoczyć, bo nagrywam, a jak pokażę znajomym zobaczysz, że będą się śmiać, że nie skoczyłeś. Poczułem przez chwilę ciepło w żołądku. Przez głowę przeszła mi myśl, że może już nigdy nie będzie mi dane tu być i muszę wykorzystać tę szansę. Odszedłem na bok, pomyślałem chwilę, rozebrałem koszulkę i się wycofałem. Żona powiedziała, że muszę skoczyć i już bo nagrywa….podszedłem drugi raz i….