Mamy siebie – Joanna

asia

 

Po przejściach, z ogromnym bagażem doświadczeń i trójką kochanych, rozbrykanych urwisów żyłam w swoim na nowo uporządkowanym świecie nie spodziewając się, że los szykuje dla mnie niespodziankę…

Znaliśmy się latami choć myślę, że jest to aż zbyt mocne określenie.Ot cześć gdy się widzieliśmy i kilka wymienionych dla grzeczności zdań. Aż w końcu gdzieś coś zaiskrzyło i cały świat wywrócił się do góry nogami. Po niespełna 8 miesiącach, pełna nadziei ale również z duszą na ramieniu odważyłam się uczynić krok ku wspólnej przyszłości.

Ktoś by powiedział – ” o i co w tym nadzwyczajnego?”…Niby nic dla ludzi z boku dla mnie długie godziny walki  samej z sobą czy mogę, czy mam jeszcze prawo, czy nie będzie tak samo jak poprzednio i najważniejsze czy uda mu się pokochać moje dzieci…Wpadałam w euforię i gorączkę przygotowań po to by za chwilę zamartwiać się i chylić ku ucieczce. Jednak z drżącym sercem i głosem zaryzykowałam, a pamiątka tej chwili jest załączona fotka.

Jak toczy się dalej nasza historia. Wiele burz i ciężkich chwil za nami pewnie jeszcze więcej przed nami…ale póki co mamy siebie.