Mini rewolucja – Anula

 

2014-10-18-17.21.08-2

Nie tak dawno temu w Krakowie mieszkała sobie dziewczyna, która przyjechała tam na studia i myślała, że już na zawsze zostanie. Niestety, dziewczyna zachorowała, straciła pracę, potem narzeczonego… No, po prostu – dostała kilka solidnych kopniaków od losu. Czuła, że musi coś zmienić, choć paraliżował ją lęk przed zmianami i wrodzona nieśmiałość.

Czas mijał, pracy nie było, książę na białym koniu też nie chciał się zjawić. Trzeba było zadziałać. No i zadziałała. Wysłała swoje CV do instytucji kulturalnych (bardzo lubiła kulturę i do dziś jej nie przeszło…) nie tylko w Krakowie, ale i w Trójmieście, Wrocławiu oraz Poznaniu. A później… z drżeniem kolan, rąk i kilku ważniejszych organów wewnętrznych… pojechała na rozmowę do pierwszego pracodawcy, który ją zaprosił.

Przeszła przez wszystkie etapy i dostała pracę. Przeprowadziła się (samotnie kursując między Krakowem i Poznaniem przez 3 dni…), znalazła nowe lokum i… odkryła, że to, czego tak się bała, stało się sensem jej życia.
To byłam ja, jak łatwo się domyślić.
A pracę znalazłam nie byle gdzie, bo… w teatrze. :)

Mijają już 2 lata, odkąd zmieniłam swoje życie o 180 stopni, przeprowadziłam mini-rewolucję i przekroczyłam barierę między Małopolską a Wielkopolską. Nie żałuję – niczego. Nawet tego, że teatr otworzył mi oczy na to, jak produkuje się owych książąt na białych koniach… ;)

P.S. A zdjęcie zrobiono w kabinie akustyków i elektryków w moim miejscu pracy – czasami (choć na co dzień pracuję w administracji) zasiadam tam, żeby pomóc przy spektaklu. :) I świetnie się bawię. :)