Moje Tatry – Michał

DSCN0304

Hmm. Jaki moment który wpływa na nas? Pierwsza myśl: „Ech. Prosty temat. Jakaś fotka, jakiś tekst.” Ale ten temat siedział mi w głowie ze dwa tygodnie. W pracy, w domu, przed snem. Czy mam taki moment? I doszedłem do wniosku że nie jest tak łatwo powiedzieć o jednym momencie, decyzji czy wyprawie. Jedni pokonują kilometry i ograniczenia organizmu inni własne obawy i blokady. Ale te momenty wciąż się pojawiają. Im dalej idziemy tym są bardziej wymagające. Część to wspomnienia bez zdjęć. Bycie świadkiem śmierci, albo co czasem trudniejsze próba odpowiedzenia sobie na pytanie co dalej po utarcie kogoś bliskiego. Z innych pozostają fotografie. Na przykład oświadczyny o wschodzie słońca na szczycie czy ślub na spływie kajakowym tylko z osobami płynącymi rzeką, aż w końcu pojawienie się nowego członka rodziny. To wszystko w nas siedzi i tworzy drobne elementy naszego jestestwa.
W codzienności o tym zapominamy, ale są sytuację gdy uderzają nas te wspomnienia. Sytuacje gdy jesteśmy sami, odsłonięci na zagrożenie.

Ja to poczułem razem z dużą dawką pokory i przypomnienia mi kto rządzi w górach we wrześniu 2014. Piękny plan. Kilka dni w Tatrach. Kierunek Słowacja. Niebieski Szlak od Łysej Polany do Zbójnickiej chaty. I super gdyby nie za duża pewność siebie. Poszedłem sam. Pogoda – leje. Wyżej- chmury, śnieg. Sama frajda. Ale po którymś podejściu, zaliczeniu wpadki do strumienia i pogubieniu DWA!!! razy szlaku (śnieg oblepił wszystko) człowiek zaczął myśleć o różnych kwestiach. Wzywać śmigło? Nocować? Itd. Itp.

A zapomniałem dodać że mimo pewnego doświadczenia w górach to ten szlak pierwszy raz przechodziłem. Więc po zniszczeniu psychicznym do poziomu ameby i dwukrotnym trawersie wzdłuż podejścia (szlak trzeba znaleźć) wszedłem w komin prowadzący na drugą stronę i co? Hehe. Łańcuchy i klamry w lodzie i przymarznięte. Podsumowanie: ciągle jestem tu, w góry jeszcze bardziej mnie ciągnie, lekcja pokory przyjęta. I przypomnienie o tym że jest pewna mała osóbka która na mnie czeka (a tą obietnicę trzeba spełnić).

Nie jestem pewien czy to co napisałem pasuję do tematu ale… fajnie się było tym podzielić. Fotka pokazuję przejście z którego zszedłem już do schroniska.

A od siebie życzę wszystkim udanego pokonywania własnych granic i słabości. Do zobaczenia na szlaku.