Musisz do mnie przyjechać – Piotr

Clipboard01

Przyjedziesz? Obiecaj, że przyjedziesz.” Obiecałem.

Zaproszenie mnie do siebie po tym, jak ją zaprosiłem w swoje strony, było jak najbardziej naturalne. Chociaż mój analityczny umysł szukał przeszkód, to jednak jej otwarte serce jasno dawało do zrozumienia, że przeszkody są w mojej głowie, a nie w rzeczywistości – ode mnie zależy, czy się odważę je znieść. Złożyłem obietnicę, a za ich dotrzymywanie jestem przez nią ceniony. Oznaczało to jedno: momentalnie zniknęły wszelkie bariery prowadzące do Szczucinska w Kazachstanie.

Upłynęło niemal półtora roku od złożenia tej obietnicy, kiedy wyruszyłem w podróż. We czwartek rano wsiadłem w pociąg do Rzeszowa, skąd odjeżdżał autokar do Kijowa, a stamtąd w piątkowy wieczór miałem samolot do Ałmaty. W sobotni ranek zostałem odebrany z lotniska przez jej brata, który pomógł dotrzeć na dworzec kolejowy i kupić bilet na popołudniowy pociąg do Astany. Współpasażer zaoferował pomoc przy zakupie biletu autobusowego do Szczucinska co nastąpiło w niedzielę rano. Po godzinie 12-tej tego dnia byłem u celu. Moje obawy o to, że ugrzęznę gdzieś w drodze okazały się niepotrzebne – wiedziała, że dotrę. Będąc na miejscu zrozumiałem, że nie ma takiej odległości, która by mnie powstrzymała przed przyjazdem do niej.

Jedną rzeczą jest podróż po znanej Europie, w której mogę porozumieć się po angielsku, a drugą rzeczą jest wyruszyć do nieodkrytego kraju w środku Azji, którego kultury nie znam, a odziedziczony po minionej epoce język rosyjski jest powoli zastępowany kazachskim. Otwartość narodu kazachskiego zachęcała mnie do tego, bym przełamał opory w porozumiewaniu się z nimi moim łamanym rosyjskim. Natomiast odmienność kulturowa, światopoglądowa i religijna sprawiły, że spojrzałem na swoje zakonserwowane życie z nowej perspektywy. Kilka dni zajęło mi porzucenie europejskiego sposoby myślenia. Wtedy pojąłem, że potrzeba mi więcej wiary w siebie, by przestać żyć według utrwalonych schematów.

Dzięki tej nauce byłem gotów do tygodniowego samodzielnego pobytu w Kazachstanie. Ale nim to nastąpiło, jeszcze podczas w Szczucinsku dano mi wolną rękę. Zatem pojechałem autobusem do pobliskiego Burabaj, w którym pożyczyłem rower, a następnie wybrałem się na przejażdżkę i wykonałem m.in. tę fotografię.