Na kolejowym szlaku – Wiktor

Na-szlaku-kolejowym

 

 

Jako dziecko jeździłem z ojcem na ryby, moim ulubionym miejscem nie były stanowiska do połowu ryb tylko mały niewielki pagórek, na którym, przesiadywałem godzinami i podziwiałem przejeżdżające w niewielkiej odległości ode mnie długie towarowe lub szybkie pośpieszne pociągi.

A mój ojciec w tym czasie z olbrzymią pasją wpatrywał się w lustro wody i oczekiwał chwili zanurzenia się spławika pod wodę, czyli tzw „brania”. Fascynacja zamieniła się rzeczywistość.  Po ukończeniu szkoły podjąłem pracę, jako ślusarz a następnie jako maszynista pojazdów spalinowych i elektrycznych. Pokonując na szlaku kolejowym wielogodzinne odległości z przyjemnością witałem przez uchylone okno lokomotywy chłopców obserwujących i machających rekami na powitanie, tak jak ja to robiłem będąc w ich wieku.