Nasze wspólne rowerowe wyprawy – Emila

Bluetooth-Exchange-Folder-002

 

Zacznę od tego, że mój osobisty rowerzysta, z którym mam szczęście być już od ponad siedmiu lat marzy o tym by przejechać Polskę wzdłuż i wszerz.

Natomiast moim marzeniem jest to by, towarzyszyć mu w tej wspaniałej podróży. Muszę wspomnieć, że rowerzysta ze mnie dość mało profesjonalny choć dość ambitny, i bardzo odważny – w końcu paręset kilometrów na dwóch kółkach to niezłe wyzwanie dla kogoś kto właśnie składa swój (prawdziwie swój, nie po starszym bracie) pierwszy rower.

Zawsze gdy podczas spaceru napotkaliśmy jakąś rowerową parę Łukasz powtarzał, że też by tak chciał, chciał, by rowery były nasza wspólną pasją. Żałuję, że tak dużo czasu musiało minąć, bym zrozumiała jak bardzo jest to dla niego ważne. Teraz to do mnie dotarło i dzięki trzymiesięcznej wypłacie, osobistej umiejętności wyszukiwania okazji i wspaniałomyślności paru osób, rozpoczynam rowerową przygodę. To jest naprawdę niesamowite, nie podejrzewałam,  że przesyłka z siodełkiem czy sterami może mnie tak ucieszyć.
Może nie powinnam i wielu ludzi puka się w głowę, ale jestem pełna optymistycznych myśli co do naszej wspólnej wyprawy. Wiara to przecież połowa sukcesu, prawda?
– tak pisałam w maju 2012 r. Natomiast 29 lipca tamtego roku ujrzeliśmy spod swoich kasków Łebską plażę.
Cali, zdrowi i przeszczęśliwi. Trasa Zabrze – Łeba dla innych może nie być wielkim wyczynem, lecz dla nas świadomość pokonania 668km poprzez 6 województw i 2 rzeki przez 7 dni tylko we dwoje stała się potwierdzeniem że razem pokonamy wszystko.

PS. 30 września mieliśmy okrągłą rocznicę (rowery też były z nami) ;)