Nie poddać się – Dajana

page

Cała historia wydarzyła się rok temu. Odbył się wtedy maraton biegowy, do którego przygotowywałam się aż pół roku. Poprawiłam swoją kondycję, mogłam przebiec bardzo długą trasę bez zatrzymania się i bez zmęczenia. Ten maraton był dla mnie bardzo ważny i nie wyobrażałam sobie nie wziąć w nim udziału. Tydzień przed maratonem, jak co dzień wczesnym rankiem wybrałam się na trening. Przebiegłam dziesięć kilometrów i nagle potknęłam się o korzeń wystający z ziemi, po czym wpadłam do niewielkiego rowu. Moja prawa noga zaczęła mnie strasznie boleć, nie byłam w stanie wstać, więc zadzwoniłam do męża który przyjechał po piętnastu minutach. Razem z mężem pojechaliśmy do szpitala, gdzie okazało się, że mam złamaną nogę. Lekarze zabronili mi uprawiać jakikolwiek sport przez pół roku. Byłam bardzo załamana, gdyż ten maraton był moim wielkim marzeniem. Mimo wszystko, nadal chciałam wziąć w nim udział, nie poddawałam się. Po przyjściu do domu, wieczorem mój mąż zaproponował mi udział w maratonie na… wózku inwalidzkim! Na początku pomyślałam, że to dziwny pomysł, lecz po przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, iż to jest jedyne rozwiązanie, zgodziłam się. Tydzień później rozpoczął się maraton biegowy. Mój mąż biegł tak szybko, jak tylko może pchając wózek inwalidzki, na którym siedziałam. Raz byliśmy na przodzie, raz na tyle, ale nie poddawaliśmy się. Wyścig trwał dwie godziny. Zajęliśmy drugie miejsce. Po maratonie byłam bardzo szczęśliwa, czułam się spełniona i doszłam do wniosku, że należy spełniać swoje marzenia, nawet wtedy, gdy są trudne do zrealizowania.