Nowy sens życia – Elżbieta

SONY DSC

„Jesteśmy starzy. Nie mamy już dla kogo żyć. Nasze dzieci są już dorosłe, mają swoje rodziny.” – takie myśli przychodzą do głowy wielu małżeństwom, gdy wypuszczą potomstwo spod swoich skrzydeł. Nagle nie wiadomo co robić z wolnym czasem, o czym ze sobą rozmawiać…

Syndrom pustego gniazda można jednak pokonać znajdując sobie nowe pasje i wyzwania. Dla mnie i mojego męża stała się nimi chęć poznawania świata poprzez karawaning i jazdę na rowerze. Samodzielne podróżowanie i zwiedzanie postawiło przede mną pierwsze zadanie – konieczność opanowania języka angielskiego. Dziesiątki godzin spędzone przy komputerze z interaktywnymi programami edukacyjnymi zaowocowały umiejętnością porozumiewania się we wszystkich typowych dla turysty sytuacjach.

Trudniej było z jazdą na rowerze. Początkowo zmęczenie dopadało mnie po kilku kilometrach, a najmniejszy podjazd urastał do poziomu Himalajów. Z czasem jednak kondycja stawała się coraz lepsza, aż okazało się, że jednorazowe przejechanie ponad stu kilometrów po Alpach leży w granicach moich możliwości. Chęć dzielenia się z innymi wrażeniami i opisami tras spowodowały, że w 2009 roku zaczęłam prowadzić blog rowerowy niradhara.bikestats.pl. Nie od dziś wiadomo, że obraz zastępują tysiąc słów, zaczęłam więc ilustrować wpisy zdjęciami, a czasem fotografia stała się moją kolejną, największą chyba pasją.

Nie myślę o tym, ile mam lat, bo póki potrafię się cieszyć życiem, czuję się młoda i wolna jak ptak.