Pasja do motocykli – Małgorzata

551437_472870219448120_1213989544_n

Moja historia zaczyna się bardzo dawno temu.Jakieś 18 lat wstecz. Jako mała dziewczynka znalazłam upodobanie w tych pięknych maszynach. Wtedy powstały pierwsze marzenia, plany… Ale niestety to nie było takie łatwe. Rodzice nie byli w stanie mi pomóc finansowo w tej kwestii, ale jako małe dziecko nadal snułam plany i marzenia.

Mój starszy brat posiadał motorynkę, która dziwnym trafem się popsuła, a On zrezygnował z jej naprawy. Dniami i nocami nudziłam tatę, aby pomógł mi w jej naprawie… Po dłuższym namawianiu tata się zgodził i swoją pierwszą jazdę miałam na motorynce (tylko na podwórku kręciłam kółeczka). Do dzisiaj mam pamiątkę po tym sprzęcie, ponieważ poparzyłam sobie łydkę i została blizna mile wspominana, co najdziwniejsze :). Pasja jest silniejsza ode mnie. Kiedy wstąpiłam w okres dorastania, moje marzenia się nasilały… Aczkolwiek brakowało pieniędzy, poznałam wspaniałego człowieka, który jeździł na r6. To On zaufał mi i pozwolił zaliczyć pierwszą jazde na większym motocyklu :) Miło wspominam ten czas, bo prawie spaliłam gumę.. Wspierał mnie bardzo i dawał nadzieje że kiedyś zrealizuję swoje marzenia.

W 2010 roku wyjechałam do Wiednia, a zarobione pieniądze przeznaczyłam na motocykl dla mojej młodszej siostry, wiedziałam że tak ciężko samemu to realizować i chciałam jej spełnić marzenie. Była zadowolona Honda Nsr towarzyszyła nam przez długi czas.. Gdy wróciłam do Polski, aby zrealizować swoje marzenia musiałam wziąć pożyczkę.. Rozpoczęłam życie, prawdziwe życie pełne emocji, adrenaliny… Ten moment kiedy przyspieszenie jest takie cudowne.. kiedy patrzą ludzie, dzieci machają.. Spotyka się nowych ludzi.. Każda piękna historia ma swoje gorsze strony, wielu moich znajomych przesadzało z gazem i teraz nie ma ich z nami. Były chwile zwątpienia, tata na początku nie chciał abyśmy z siostrą jeździły.. Teraz nie wyobraża sobie, żebyśmy nie jeździły. Jest z nas dumny.

Za każdym razem kiedy wyjeżdżałam w trasę bardzo się martwił, i nasłuchiwał kiedy wrócę. Bardzo Go kocham, ponieważ wsparcia u mamy nie mamy żadnego… A on był przy mnie w każdej chwili kiedy coś się zepsuło, pomógł naprawić… Martwił się mimo wszystko pomagał mi i dawał mocnego kopa emocjonalnego kiedy sama w siebie wątpiłam. Radość którą widziałam w Jego oczach kiedy chwalił się,że ma córki które jeżdżą motocyklami było bezcenne. Dużo przygód i momentów walki mam za sobą historię swoją bardzo skróciłam. Bardzo trudno zerwać z nałogiem. Teraz po wielu przygodach motocyklowych jestem szczęśliwą posiadaczką Hondy CBR F2 i robię to co kocham. Będę dążyć, aby w przyszłości mój syn, który ma teraz 3 miesiące również był motocyklistą. Motocykle to coś więcej niż pasja to styl życia.