Pośrodku jeziora – Sylwia

DSCF1665

Moja historia nie jest może wzruszająca ani poruszająca. Większości osób wyda się na pewno zwyczajna i banalna. Jednak dla mnie zrobienie tego zdjęcia było największym wyzwaniem z jakim przyszło mi się zmierzyć jako początkującego fotografa. Od czasu gdy miałam 8-9 lat zmagam się z ogromnym lękiem przed otwartą wodą. W podstawówce na drugich czy trzecich lekcjach pływania zostałam wręcz zmuszona przez ratownika-instruktora to wskoczenia do basenu na głębokość prawie 2 metrów. Nie wiem czy takie „metody” nauczania przynosiły jakiś skutek, na mnie podziałało to wręcz odwrotnie. Od tego czasu praktycznie nigdy nie weszłam do basenu, do jeziora wchodzę tylko do głębokości kolan.

I dlatego, gdy dowiedziałam się, że jedną z atrakcji na szkoleniu w pracy będzie dwugodzinny rejs żaglówką przeżyłam lekki szok. Ja, nieumiejąca pływać na małej żaglowce – to było nie do pomyślenia. Nawet gdy szliśmy na przystań nie byłam do końca pewna, że dam radę. Ale ostatecznie to chyba właśnie chęć zrobienia dobrego zdjęcia, choć trochę oddającego niesamowity urok Jeziora Solińskiego zwyciężyła z tym towarzyszącym mi od kilkunastu lat strachem. Zdjęcie zrobiłam na małej żaglówce, pośrodku jeziora głębokiego na 50 metrów. Ręce praktycznie cały czas mi się trzęsły, a mięśnie miałam tak napięte, że aż bolały. Ale było warto.