Przed orkiestrą – Grzegorz

IMG_3115

Życie jest pełne wyzwań. To, czy je podejmujemy, zależy tylko od naszej odwagi i chęci realizacji swoich marzeń. Wyznawanie zasady, że marzenia to tylko plany, które kiedyś się spełnią zdecydowanie w tym pomaga.

Gdy byłem małym chłopcem, podobno pierwszymi słowami, które wypowiedziałem, wcale nie było „mama”, ale fonetyczne „gla” z palcem wskazującym, skierowanym w kierunku radia. To dało do myślenia moim rodzicom, aby już od 6go roku życia rozpocząć moją przygodę z muzyką. Fortepian w szkole podstawowej, organy kościelne w liceum a potem? Dyrygentura. Najpierw chóralna a potem symfoniczno-operowa. Zupełnie przypadkiem, z zasadniczego braku pomysłu na obranie kierunku zawodowej kariery.

Gdy po raz pierwszy stanąłem przed orkiestrą, poczułem w sobie coś dziwnego. Coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Zapewne podobnie czują się chirurdzy, którzy pierwszy raz „naprawiają” człowieka. Piloci, którzy odbywają swój pierwszy lot za sterami największych samolotów… albo fotograficy, którzy pewnego dnia budzą się widząc swoje zdjęcie na okładce jednego ze światowej klasy magazynów. W takich momentach wiemy, że robimy to, do czego zostaliśmy stworzeni. My sami, nasi bliscy, przepełnieni dumą i szczęściem mamy świadomość, że nie należymy do grupy ludzi, którzy wstają każdego poranka ze skwaszoną miną i idą na ośmiogodzinną katorgę w znienawidzonej pracy. My wiemy, że tak właściwie przez całe życie wykonujemy swoje hobby. Robimy to, co kochamy, mimo całej masy przeciwności losu.

Moment ulotnej chwili podczas mojego koncertu (ukazany na zdjęciu) to coś bezcennego. Dla mnie. Dla grającej orkiestry. Dla publiczności. To coś, czego nie można kupić, nie można przeżyć gdyby chociażby jeden z małych detali chwili został zachwiany lub niedopełniony. Moi rodzice są dumni. Ja jestem szczęśliwy. A publiczność nierzadko ma łzy w oczach dzięki żywej muzyce. Organizmowi, który staram się prowadzić w taki sposób, aby pozwolić ludziom oddalić się choć na chwilę od rzeczywistego świata. Przenieść się w magię muzyki, czasoprzestrzeni.

Takie przełomowe momenty staram się kreować co chwilę. Co kilka dni. Oczarowywać i uwrażliwiać. Eksponować wewnętrzne emocje ludzi i pozwalać im na chwilę przebywania z samym sobą. A fotografia? To coś nieodłącznego, pozwalającego mi na dodanie kropki nad „i” mojemu życiu.