Przygoda na rowerach – Jacek

photorowery

 

 

Pamiętam ten dzień jak dziś. Na początku lat 90-tych byłem biednym studentem, który marzył o zwiedzeniu kraju na rowerze polegliwym.

Zdobycie części aby stworzyć taką maszynę było wówczas bardzo kłopotliwe. Dzięki samozaparciu udało się zbudować mój wymarzony pojazd. Przede mną, a właściwie przed Nami (była nas trójka) zostało zrealizowanie marzenia – wakacyjna podróż wzdłuż granic Polski.

Ruszyliśmy właściwie bez treningów i przygotowań – spontanicznie. Codzienne 100-150km dało nam w kość. Najgorszy jednak był ostatni dzień, gdy temperatura sięgnęła zenitu (najgorętszy dzień w roku). Asfalt kleił się i rozpływał pod wpływem ciężaru pojazdów, żar lał się z nieba. Na trasie panował niemal całkowita pustka, bo wszyscy schowali się przed palącym Słońcem.

Była niedziela, sklepy pozamykane więc mieliśmy kłopoty z napojami i pożywieniem. Do domu wróciliśmy wykończeni z lekkim udarem, a na dodatek pech chciał, że trafiliśmy na awarię sieci wodociągowej. Wspólnie, dzięki wzajemnemu wsparciu udało się osiągnąć zamierzony cel i jednocześnie świetnie się bawić. Ta wyprawa scali naszą przyjaźń i pokazał, że w życie wystarczy chcieć…