Wiara, nadziej, miłość – Dorota

SONY DSC

Wiara

Jest w kolorze łez. Czasem trzeba się dobrze przyjrzeć, by je dostrzec. Nie zawsze płyną po policzku. Są więc takie, jak wiara – nie zawsze widoczne, często zaś ukryte głęboko w sercu. Nawet jeśli przez innych pozostają niezauważone, są. Bo tak jak wiara – gdzieś na dnie mojej duszy – niewytłumaczalna. Wiara jest jak łzy. Nie wiadomo skąd. Ale też tak jak łez, nie sposób jej zrozumieć. A może to wcale niepotrzebne? Wiara ma kolor łez smutku i strachu, łez bezradności, łez radości, zachwytu, wzruszenia. Świat widziany przez łzy jest jak zwierciadło – niejasny, ale kiedyś….

Nadzieja

Ma kolor jasnego Nieba. Bo przecież choćbym straciła tutaj wszystko, wiem, że to tylko część, a właściwie początek. Że życie dopiero się zacznie i będzie trwało wiecznie. Z Nieba wszystko widać z innej perspektywy. I to jest ta perspektywa, z której dopiero uczymy się patrzeć. Nadzieja jest częścią każdego dnia, każdego poranka. Że będzie coś więcej. To, na co wszyscy czekamy. Że przyjdzie niesamowita radość, śmiech, szczęście. Że już nie będzie tej tęsknoty, której tutaj nic nie potrafi ukoić, ani nic nie potrafi o niej zapomnieć…

Miłość

Ma wiele kolorów. Ma kolor dwóch nieociosanych kawałków ciemnego drewna. Widzę ją, gdy każdego dnia patrzę na Krzyż. Gdy przed Nim klęczę i wciąż nie mogę pojąć tej miłości bez granic. I gdy nie mogę się nadziwić, że można było tak pokochać, by oddać swoje życie. Za mnie. I choć to nie do pojęcia, to prawda. Miłość nie jest w moim życiu tradycyjną czerwienią. Jest inna, całkiem inna. Miłość ma kolor niebieskich zatroskanych oczu drugiego człowieka, ma
kolor jego zmarzniętych, zmęczonych dłoni. Miłość ma też kolor piegów na twarzy dziecka i różowych policzków babci. Jest wymieszaniem farb i uczuć. Smutku, radości, wzruszenia. Jest przecież całym moim życiem.