Wyjść poza schemat – Patrycja

2013-09-15-764_Fotor

Dom, uczelnia, dom, uczelnia i kanapa… Bezczynność i monotonia frustruje, prawda? Jednak ponad rok temu nastąpił przełom w moim życiu. Rzekłabym, że brutalne wypchnięcie mnie poza strefę komfortu i przysłowiowy kopniak w cztery litery zaserwowany przez najbliższą mi wtedy osobę: „Jak tak można? Przecież ty poza uczelnią nic nie robisz!”. To była prawda, kompletnie poświęciłam się nauce i zapomniałam o sobie. Chciałam to zmienić i zrobić też coś dla ciała – nie tylko dla umysłu. Zaczęło się niewinnie – postanowiłam biegać. Aczkolwiek bieganie bez celu również wydało mi się nudne (słomiany zapał i tak dalej), więc postawiłam na maraton we Wrocławiu. Czemu Wrocław? Chyba chciałam podwójnego szoku – nigdy wcześniej tam nie byłam.

„Przecież nie dasz sobie rady, upadniesz po 10 km i nie wstaniesz” – takie słyszałam słowa otuchy, ale moja decyzja była ostateczna. Takim sposobem po około 2 miesiącach przygotowań 15 września 2013 roku przebiegłam maraton – 42 kilometry bólu i walki ze swoimi słabościami (Zdjęcie niestety nie oddaje klimatu tego biegu, ale jest jedynym zdjęciem z maratonu, do którego mam prawo autorskie – ot taka modna, selfie pamiątka – numer startowy, kawałek folii nrc i medal za ukończony bieg).

Mój świat przez to doświadczenie stanął na głowie – zobaczyłam wszystko z innej perspektywy i stwierdziłam, że istnieje tyle możliwości, których wcześniej nie dostrzegałam. To jedno osiągnięcie, które kiedyś wydawałoby mi się absurdalne i nieprawdopodobne pchnęło mnie do wielu innych przedsięwzięć – podróży, rozpoczęcia przygody z autostopem, podjęcia wolontariatów, szkoleń, poznawania nowych ludzi, pojawienia się kolejny raz na Woodstocku i życia pełną piersią. Warto wyjść poza wyuczony schemat, bo to właśnie tam czeka na nas rozwój osobisty.